Rela­cja z 5. Klu­bu Lodołamacza

Majo­wy KLUB LODO­ŁA­MA­CZA był tak oble­ga­ny, że musie­li­śmy dosta­wiać krze­sła. Pomi­mo “kon­ku­ren­cyj­nej” impre­zy w posta­ci łaź­nio­wej pre­mie­ry “Cze­ka­jąc na bar­ba­rzyń­ców” – reży­ser Bar­tosz Szy­dłow­ski zna­lazł chwi­lę, by speł­nić też obo­wią­zek redak­to­ra naczelnego.

Dla naszej redak­cji jed­nak to była tak­że pre­mie­ra, bo nasz mie­sięcz­nik zade­biu­to­wał z posze­rzo­ną licz­bą stron i nowo­huc­ką krzy­żów­ką, o któ­rą tak prosiliście.

Jak zwy­kle gości­li­śmy boha­te­rów tek­stów, któ­rych prze­py­ty­wał tym razem Piotr Ple­wa, aktor teatral­ny z Gru­py Rafa­ła Kmi­ty. Dał też prób­kę swo­je­go kaba­re­to­we­go pro­gra­mu w cha­rak­te­rze humo­ry­stycz­ne­go przerywnika.

Sze­fo­wa Chó­ru Mam z Mistrze­jo­wic Karo­li­na Przy­wa­ła zdra­dzi­ła, że jest jeśli znaj­dą się chęt­ne koor­dy­na­tor­ki, moż­na będzie stwo­rzyć podob­ne śpie­wa­ją­ce gru­py, dzię­ki któ­rym “Mamy wycho­dzą z domu” tak­że w innych dzielnicach.

Spo­ro osób ze Szpi­ta­la Żerom­skie­go, w tym dyrek­cja, przy­szło posłu­chać jak Mag­da­le­na Makoś-Wiśniew­ska wspo­mi­na śp. ojca, któ­ry był leka­rzem zaan­ga­żo­wa­nym w poma­ga­nie ludziom. Powta­rzał, że w życiu trze­ba jeść małą łyżecz­ką, a nie chochlą,a ona uczy­ła się z jego pomo­cą do egza­mi­nu… śpie­wa­jąc. O “Leka­rzu, któ­ry lubił ludzi” prze­czy­ta­cie na stro­nie 18 majo­we­go “Lodo­ła­ma­cza”.

Moni­ka Tar­sa mówi­ła o swo­im malar­stwie, ale też zasko­czy­ła publicz­ność infor­ma­cją, że przy­je­cha­ła pro­sto z… Klasz­to­ru Sha­olin w któ­rym uczy­ła się Kung Fu.

Bar­ba­ra Żydek-Stę­pak z OSP Wycią­że opo­wia­da­ła też o tym, jak pod­czas jed­nej z akcji na stra­żacz­kach zamar­z­ły mun­du­ry i dla­cze­go kobie­ty są naj­lep­sze (wywo­ła­ło to duży aplauz publiczności).

Piotr Kudel­ski z dużą skrom­no­ścią dzie­lił się moto­cy­klo­wo-podróż­ni­czą pasją i sta­now­czo twier­dził, że nie może rów­nać się z Mar­kiem Miche­lem, kra­ko­wia­ni­nem, któ­ry na moto­cy­klu WSK 125 poje­chał do Indii oraz dooko­ła świa­ta w latach 1973–1974.

Beata Siwul­ska wkro­czy­ła na sce­nę razem ze swo­ją kwia­to­wą “karet­ką’ i zdra­dza­ła kuli­sy szpi­ta­la dla roślin. Rzecz­nicz­ka szpi­ta­la spy­ta­ła no moż­li­wość współ­pra­cy ze szpi­ta­lem dla roślin, co publicz­ność potrak­to­wa­ła jed­no­cze­śnie jako dobry żart i zna­ko­mi­ty pomysł, nagra­dza­jąc dużym aplauzem.

Kamil Jelo­nek wspo­mniał naj­lep­sze­go pol­skie­go moto­cy­kli­stę Cze­sła­wa Gęba­lę i zdra­dzał, że kra­kow­ski klub moto­cy­klo­wy ma “plan pię­cio­let­ni” żeby w Kra­ko­wie awan­so­wać do ekstraligi.

Tade­usz Smo­ter spre­cy­zo­wał, że on nie jest 70 (cho­dzi o wiek), ale 07 jak James Bond. Zdra­dzał, jak dawał radę mieć 150 kore­spon­den­tów z całe­go świa­ta jed­no­cze­śnie – to było kil­ka­dzie­siąt listów mie­sięcz­nie, a tak­że wymia­na wizyt, znacz­ków, suwenirów.

-Jakie pan ma pla­ny na naj­bliż­sze 30 lat? – zapy­ty­wał pro­wa­dzą­cy, nawią­zu­jąc do mło­dzień­czej ener­gii Nowo­hu­cia­ni­na. ‑Zbie­ra­nie kamie­ni i szu­ka­nie skar­bów – odpo­wie­dział Smo­ter i wycią­gnął frag­ment amo­ni­tu któ­ry ma mini­mum 65 milio­nów lat.

Grze­gorz Zaricz­ny mówił o świe­cie w sta­nie woj­ny, któ­rą wymy­śli­li męż­czyź­ni i stwier­dził, że w sfe­rze urzą­dza­nia świa­ta jest za dużo męż­czyzn (ogrom­ny aplauz). Zdra­dził, że pra­cu­je nad fil­mem o stre­etwor­ker­kach, ale na razie ma pod gór­kę. Dla­cze­go? Debiu­ty się wspie­ra więc jest łatwo, dru­gi film robi się z roz­pę­du, a trze­ci to już pro­blem – wyja­śniał, doda­jąc, że to wła­śnie się o tym prze­ko­nu­je na wła­snej skó­rze. ‑Temat nar­ko­ty­ków w szko­le pod­sta­wo­wej nie jest atrak­cyj­ny, pro­du­cen­ci odma­wia­ją, może więc zro­bię po ame­ry­kań­sku i sam będę pro­du­cen­tem? – zasta­na­wiał się Zariczny.

Jak dodał, Net­flix zmie­nił kino i obec­nie liczy się atrak­cyj­ność, a sam czło­wiek już się nie bro­ni. – A ja jestem osa­dzo­ny w sta­rej tra­dy­cji opo­wia­da­nia: że nale­ży sta­wiać pyta­nia i nie odpo­wia­dać za widza.

Na spo­tka­niu był też Janusz Andrzej Wie­czo­rek, autor zna­ko­mi­te­go tek­stu o mszy za papie­ża w cyr­ku, któ­ra mia­ła miej­sce w Nowej Hucie zaraz po zamach na Jana Paw­ła II. Prze­czy­ta­cie go na stro­nie 4 bie­żą­ce­go numeru.

Była też z nami Syl­wia Kuchar­ska, jed­na z boha­te­rek tek­stu “Życio­wa szan­sa” Grze­go­rza Ziemiańskiego.

Po zakoń­cze­niu roz­mów z gość­mi, na sali zapa­no­wa­ły jesz­cze więk­sze emo­cje, za spra­wą loso­wa­nia nagród: bile­tów na spek­ta­kle, toreb i ksią­żek. Mał­go­rza­ta Kar­na­sie­wicz i Tomek Tale­rzak z Domu Uto­pii poka­zy­wa­li, jak poru­szać się po stro­nie inter­ne­to­wej, aby spraw­dzić naj­bliż­sze punk­ty dys­try­bu­cji “Lodo­ła­ma­cza”.

Roz­cho­dze­nie się domów trwa­ło jak zwy­kle dłu­go, bo choć każ­dy chciał prze­czy­tać swój numer (w regu­lar­nej dys­try­bu­cji dopie­ro od ponie­dział­ku!), to trud­no było zakoń­czyć roz­mo­wy przy kawie, her­ba­cie i ciastach.

Dzię­ku­je­my Wam za to wspól­ny pełen śmi­chu i wzru­szeń wieczór!

Kolej­ny KLUB LODO­ŁA­MA­CZA już (albo dopie­ro?) za mie­siąc, 12 czerwca.

Rela­cja: Anna Zielińska

Wydaw­ca­mi „Lodo­ła­ma­cza” są Teatr Łaź­nia Nowa i Kra­ków Nowa Huta Przy­szło­ści S.A.

Dofi­nan­so­wa­no ze środ­ków Mini­stra Kul­tu­ry i Dzie­dzic­twa Naro­do­we­go pocho­dzą­cych z Fun­du­szu Pro­mo­cji Kul­tu­ry – pań­stwo­we­go fun­du­szu celowego

Fot. Artur Rakowski

Pro­jekt gra­ficz­ny „Lodo­ła­ma­cza”: Zbi­gniew Prokop

#newsletter
Bądź na bieżąco