„Pomnik Ofiar Eks­mi­sji” w Domu Utopii

Dom Uto­pii zna­lazł się w gro­nie 32 insty­tu­cji bio­rą­cych udział w siód­mej edy­cji pro­jek­tu „Sztu­ka do rze­czy. Design w Kra­ko­wie”. Wśród arty­stów, któ­rych zapro­si­li­śmy do współ­pra­cy był Łukasz Suro­wiec, rzeź­biarz, per­for­mer, twór­ca fil­mów wideo oraz autor akcji spo­łecz­nych. Zachę­ca­my do lek­tu­ry roz­mo­wy, jaką prze­pro­wa­dzi­ła z nim na ten temat Mał­go­rza­ta Wach.

Mał­go­rza­ta Wach: Zosta­łeś zapro­szo­ny do pro­jek­tu „Sztu­ka do rze­czy. Design w Kra­ko­wie”, któ­ry reali­zu­jesz go w Domu Uto­pii. Opo­wiedz pro­szę o swo­ich działaniach.

Łukasz Suro­wiec: Mie­li­śmy z kura­to­rem pro­jek­tu, Łuka­szem Trzciń­skim, kil­ka pomy­słów. Osta­tecz­nie posta­no­wi­łem, że sku­pię się na pomni­ku ofiar eks­mi­sji. Od same­go począt­ku wie­dzia­łem, że nie jestem w sta­nie zre­ali­zo­wać go samo­dziel­nie. Potrze­bo­wa­łem świad­ków oraz osób, któ­re doświad­czy­ły eks­mi­sji. Dla­te­go zapro­si­łem do współ­pra­cy człon­ków Wspól­no­ty Emaus, czy­li oso­by doświad­czo­ne kry­zy­sem bez­dom­no­ści. W sumie było to pię­ciu panów, do któ­rych dołą­czył jesz­cze jeden męż­czy­zna, któ­ry nie­daw­no otrzy­mał sądo­wy wyrok eks­mi­sji i wal­czy z rze­czy­wi­sto­ścią, któ­ra w jakimś sen­sie jest dla nie­go bez­li­to­sna. Final­nie uczest­ni­ka­mi warsz­ta­tów byli: Zby­szek, Artur, Wie­sław, Janusz, Lucjan i Mar­cin. Razem, w sze­ściu, przy­stą­pi­li­śmy do pra­cy nad pomnikiem.

Możesz nam tro­chę przy­bli­żyć na czym ta pra­ca polegała?

Zacznę od samej idei. Reflek­sja nad pomni­ka­mi towa­rzy­szy mi od lat. Na począt­ku myśla­łem, że pomnik powi­nien mieć for­mę kla­sycz­nej rzeź­by, któ­rą w przy­szło­ści chciał­bym zoba­czyć przed gma­chem jakie­goś sądu. W pew­nym sen­sie było­by to ory­gi­nal­ne, ale poja­wi­ły się trud­no­ści typo­we dla twór­ców: z okre­śle­niem kom­po­zy­cji, ukła­du, ska­li oraz mate­ria­łu. Żad­ne z moich wcze­śniej­szych odpo­wie­dzi nie wyda­wa­ły mi się zado­wa­la­ją­ce. Wiem, że wyobraź­nia nie zawsze jest naj­lep­szą meto­dą pra­cy. Ja nato­miast w sztu­ce dążę do auten­tycz­no­ści. Po dru­gie, nie­ustan­nie sta­wiam sobie pyta­nia, czy jako oso­ba z zewnątrz mogę wyra­żać emo­cje innych. Czy jest auten­tycz­ne mówie­nie o doświad­cze­niach, któ­re są dla mnie waż­ne, ale któ­rych sam nie posiadam?

Nie wyda­je Ci się, że takie myśle­nie jest w jakiś spo­sób ograniczające?

To praw­da, jest to ogra­ni­cza­ją­ce, ale ogra­ni­cze­nia są twór­cze, a moje wąt­pli­wo­ści są uza­sad­nio­ne. Dla­te­go przy tym kon­kret­nym pro­jek­cie potrze­bo­wa­łem auten­tycz­nych świad­ków, któ­rzy pomo­gli mi pod­jąć to wyzwa­nie. Stwo­rzy­li­śmy for­mę labo­ra­to­rium, w któ­rym uczest­ni­cy dosta­li kon­kret­ne zada­nie – wła­sno­ręcz­ne wyko­na­nie szki­ców do pomni­ka ofiar eks­mi­sji. Uda­ło się nam stwo­rzyć coś, co moż­na by nazwać odda­niem twór­cze­go pola. Oso­by pra­cu­ją­ce nad pomni­kiem wnio­sły spe­cy­ficz­ne umie­jęt­no­ści artystyczne.

Może powiedz­my też tro­chę o tym, czym się Wspól­no­ta Emaus zajmuje.

Wspól­no­ta Emaus zaj­mu­je się sto­lar­stwem, głów­nie poprzez two­rze­nie i reno­wa­cję uży­wa­nych mebli, któ­re następ­nie napra­wia­ją i sprze­da­ją. Meble sta­no­wi­ły zatem klu­czo­wy ele­ment kon­cep­cji, któ­rą sobie wyobra­ża­łem. Pod­czas eks­mi­sji czę­sto doku­men­tu­je się moment, gdy oso­by wyno­szą meble z miesz­kań. Jed­nym z naj­bar­dziej dra­ma­tycz­nych obra­zów są chwi­le, gdy ludzie wycho­dzą z całym dobyt­kiem na uli­cę. To nie tyl­ko waliz­ki, ale tak­że dywa­ny, fote­le, krze­sła, sto­ły, koce, tele­wi­zo­ry, a cza­sem tak­że cen­na por­ce­la­na. W takich chwi­lach, nie mają dokąd pójść. Widzia­łem te obra­zy wie­lo­krot­nie w pra­sie oraz na żywo. Z cza­sem nie­któ­rzy zosta­ją jedy­nie z tym, co mogą zabrać – ple­ca­kiem, ubra­nia­mi, pod­sta­wo­wy­mi przy­bo­ra­mi. Posta­no­wi­łem więc spró­bo­wać odtwo­rzyć tego typu obra­zy, opie­ra­jąc się na doświad­cze­niach uczest­ni­ków warsztatów.

Powiedz­my jesz­cze pro­szę o sce­ne­rii w jakiej te warsz­ta­ty się odbywały.

Warsz­ta­ty mia­ły miej­sce w Teatrze Łaź­nia Nowa, a kon­kret­nie na małej sce­nie. Mie­li­śmy moż­li­wość odpo­wied­nie­go usta­wie­nia oświe­tle­nia i stwo­rze­nia cze­goś na kształt stu­dia, w któ­rym mogli­śmy „szki­co­wać” pomnik i doku­men­to­wać jego powstawanie.

W jaki spo­sób ten „szkic” powstawał?

Nie chcia­łem two­rzyć kla­sycz­ne­go szki­cu za pomo­cą ołów­ka i kart­ki, ale raczej wyko­rzy­stać oso­by bio­rą­ce udział w warsz­ta­tach oraz meble, któ­ry­mi dys­po­no­wa­li­śmy. W efek­cie tej współ­pra­cy powsta­ły kom­po­zy­cje, któ­re moż­na zoba­czyć na foto­gra­fiach. W mia­rę trwa­nia spo­tka­nia uczest­ni­cy nabie­ra­li kom­pe­ten­cji arty­stycz­nych, dzię­ki moim wska­zów­kom, a ja mogłem wkro­czyć w ich świat i oso­bi­ste histo­rie. Przez pierw­szą godzi­nę roz­ma­wia­li­śmy. Chło­pa­ki opo­wia­da­li o swo­ich doświad­cze­niach zwią­za­nych z eks­mi­sja­mi i życiem na uli­cy, a ja mówi­łem o sztu­ce, pomni­kach oraz zwią­za­nych z nimi for­mach. Zro­bi­li­śmy krót­ki prze­gląd histo­rii sztu­ki, od kla­sycz­nych form baro­ko­wych po futu­ry­stycz­ne, aż do współ­cze­snych. Roz­wa­ża­li­śmy wspól­nie, czy podą­żać w stro­nę dra­ma­ty­zmu i dosłow­no­ści, czy może two­rzyć kom­po­zy­cję bar­dziej kon­cep­tu­al­ną lub symboliczną.

Na czym pole­ga­ła Two­ja rola w tym twór­czym procesie?

To było moje pierw­sze tego typu doświad­cze­nie przy pro­jek­to­wa­niu jakiej­kol­wiek for­my rzeź­biar­skiej. W pew­nym momen­cie moja rola ogra­ni­cza­ła się nie­mal wyłącz­nie do doku­men­to­wa­nia, foto­gra­fo­wa­nia i reje­stro­wa­nia tego pro­ce­su w for­mie wideo. Chcia­łem uchwy­cić te kom­po­zy­cje, aby móc je potem odtwo­rzyć w ska­li 1:1. Szyb­ko jed­nak oka­za­ło się, że ta sytu­acja ma swo­ją wyso­ką war­tość, nie wyma­ga­jąc z mojej stro­ny szcze­gól­nej inge­ren­cji. Zauwa­ży­łem, że obra­zy, któ­re zaczy­na­ły się wyła­niać, były już samo­dziel­ny­mi pra­ca­mi, a każ­da moja inge­ren­cja mogła­by je tyl­ko zakłó­cić. Powsta­ło oko­ło 20 róż­nych kom­po­zy­cji, w tym nagra­nie, któ­re będzie moż­na pre­zen­to­wać jako goto­we dzie­ło. Ist­nie­je rów­nież moż­li­wość, że na ich pod­sta­wie powsta­ną fizycz­ne rzeź­by, będą­ce kopia­mi tego, co powsta­ło pod­czas warsztatów.

Jaka była reak­cja samych uczest­ni­ków na ten proces?

Naj­bar­dziej zasko­czy­ło mnie ich ogrom­ne zaan­ga­żo­wa­nie na każ­dym eta­pie naszych dzia­łań. Cie­szy­ło mnie to, gdy w pew­nym momen­cie uczest­ni­cy sta­nę­li z zało­żo­ny­mi ręka­mi, patrząc z dumą i zachwy­tem na swo­je naj­now­sze rzeźby.

Pla­nu­jesz na pod­sta­wie tych kom­po­zy­cji stwo­rzyć real­ny pomnik?

Doce­lo­wo ten „szkic” miał być zre­ali­zo­wa­ny w ska­li 1:1 i umiesz­czo­ny przed gma­chem sądu, któ­ry wyda­je wyro­ki doty­czą­ce eks­mi­sji. Myśla­łem nawet o bia­łym mar­mu­rze. Po naszych warsz­ta­tach, uwa­żam jed­nak, że powin­no to być przede wszyst­kim per­for­ma­tyw­ne, żywe dzia­ła­nie – a nie kla­sycz­nie poj­mo­wa­ny pomnik, będą­cy jedy­nie mar­twym sym­bo­lem. Kolej­nym kro­kiem było­by odtwa­rza­nie tych kom­po­zy­cji w róż­nych miej­scach. Mogli­by­śmy je umie­ścić na przy­kład na postu­men­cie na kołach, aby mogły być mobil­ne. Inną alter­na­ty­wą było­by przed­sta­wia­nie ich w for­mie pro­jek­cji filmowych.

Powiedz mi jesz­cze na koniec, co cię zain­spi­ro­wa­ło do tego, żeby two­rzyć pomnik ofiar eks­mi­sji, a nie np. rzeź­bę na jakiś inny temat?

Temat kry­zy­su bez­dom­no­ści towa­rzy­szy mi od kil­ku­na­stu lat. Po raz pierw­szy zaj­mo­wa­łem się nim w 2010 roku na Ślą­sku. Zda­rza się, że jeden pomysł napę­dza kolej­ne, i tak jest w tym przy­pad­ku. Nie cho­dzi tyl­ko o temat bez­dom­no­ści czy eks­mi­sji, ale o szer­sze zagad­nie­nia, takie jak nasz ustrój i nasze wol­no­ści. Z jed­nej stro­ny arty­kuł 30 Kon­sty­tu­cji sta­no­wi, że „przy­ro­dzo­na i nie­zby­wal­na god­ność czło­wie­ka sta­no­wi źró­dło wol­no­ści oraz praw czło­wie­ka i oby­wa­te­la” i jest nie­na­ru­szal­na, a jej „posza­no­wa­nie i ochro­na jest obo­wiąz­kiem władz publicz­nych”, a z dru­giej stro­ny naka­zy eks­mi­sji odbie­ra­ją tę wol­ność i god­ność, pro­wa­dząc do kry­zy­su bez­dom­no­ści. Wła­śnie to skło­ni­ło mnie do stwo­rze­nia takie­go pomni­ka w miej­scu, któ­re wywo­łu­je te sytu­acje – przed gma­chem sądu. Liczę na to, że uda się zre­ali­zo­wać ten pro­jekt, sta­jąc się gło­sem dla tych, któ­rym czę­sto ten głos jest odbie­ra­ny. A może po uda­nej rewo­lu­cji, w któ­rej god­ność sta­nie się napraw­dę pod­sta­wą pra­wa, taki pomnik sta­nie się sym­bo­lem pamię­ci o przeszłości.

Łukasz Suro­wiec – ur. w 1985 roku w Rze­szo­wie, arty­sta inter­dy­scy­pli­nar­ny: rzeź­biarz, per­for­mer, twór­ca fil­mów wideo oraz autor akcji spo­łecz­nych. Ukoń­czył Wydział Rzeź­by na Aka­de­mii Sztuk Pięk­nych w Kra­ko­wie, stu­dio­wał tak­że na Aka­de­mii Sztuk Pięk­nych w Pozna­niu oraz Uni­ver­si­tät der Kün­ste w Ber­li­nie. W swo­ich obiek­tach i inter­wen­cjach arty­stycz­nych Suro­wiec bada aktu­al­ne sto­sun­ki spo­łecz­ne, podej­mu­jąc zagad­nie­nia histo­rycz­ne i poli­tycz­ne. Sta­ra się zwra­cać uwa­gę na zmar­gi­na­li­zo­wa­ne gru­py spo­łecz­ne oraz ich pro­ble­my, nawią­zu­jąc do histo­rycz­nych zaszło­ści. Zaj­mu­je się rów­nież tema­ty­ką pamię­ci. Łukasz Suro­wiec jest sty­pen­dy­stą Mini­ster­stwa Kul­tu­ry i Dzie­dzic­twa Naro­do­we­go oraz lau­re­atem pre­sti­żo­we­go kon­kur­su dla mło­dych arty­stów „Spoj­rze­nia” (2017). Pre­zen­to­wał swo­je pra­ce na licz­nych wysta­wach indy­wi­du­al­nych i zbio­ro­wych w kra­ju i za granicą.

Pro­jekt dofi­nan­so­wa­no ze środ­ków Gmi­ny Miej­skiej Kraków.

Fot. Dom Utopii

#newsletter
Bądź na bieżąco