Boha­ter trze­ciej odsło­ny „Arche­olo­gii codzienności”

W latach 50-tych i 60-tych jego nazwi­sko znaj­do­wa­ło się na pierw­szych stro­nach gazet. Był oskar­ży­cie­lem w gło­śnych pro­ce­sach Karo­la Kota i Wła­dy­sła­wa Mazur­kie­wi­cza, któ­rzy wywo­ły­wa­li w Kra­ko­wie psy­cho­zę stra­chu. To ich nazwi­ska się dzi­siaj pamię­ta. Udział Zyg­mun­ta Piąt­kie­wi­cza w odkry­ciu tych zbrod­ni jest zale­d­wie odno­to­wy­wa­ny. Pod­czas sobot­nie­go wer­ni­sa­żu, któ­ry odbę­dzie się w prze­strze­ni Cepe­li­xu, to wła­śnie on będzie głów­nym boha­te­rem wyda­rze­nia. Przyjdź­cie go poznać!

Zyg­munt Piąt­kie­wicz uro­dził się 17 stycz­nia 1913 r. w Miń­sku Litew­skim w szla­chec­kiej rodzi­nie. Wcze­sne dzie­ciń­stwo spę­dził w Kocz­ka­rze koło Magni­to­gor­ska, gdzie rosyj­ski zabor­ca odde­le­go­wał jego ojca, aby peł­nił funk­cję sędzie­go. W 1923 r. przy­je­chał wraz z rodzi­ca­mi i sio­strą do Zamo­ścia, w któ­rym ukoń­czył gim­na­zjum. W latach trzy­dzie­stych – podob­nie jak jego ojciec, dzia­dek i pra­dzia­dek – stu­dio­wał pra­wo, naj­pierw na Uni­wer­sy­te­cie Jana Kazi­mie­rza we Lwo­wie póź­niej na Uni­wer­sy­te­cie War­szaw­skim. Ukoń­czył je w 1936 r. i roz­po­czął pra­cę w Insty­tu­cie Kon­tro­li Pań­stwo­wej w Kielcach. 

W tym samym roku ukoń­czył obo­wiąz­ko­wą służ­bę woj­sko­wą zdo­by­wa­jąc sto­pień pod­cho­rą­że­go rezer­wy i został przy­dzie­lo­ny do 6 puł­ku Arty­le­rii Cięż­kiej we Lwo­wie, w któ­rym odbył ćwi­cze­nia woj­sko­we. Kole­dzy ze szko­ły pod­cho­rą­żych mówi­li o nim „Apol­lo” ponie­waż – jak pod­kre­śla­li – był nie­zwy­kle przy­stoj­ny. Trzy lata póź­niej, kie­dy wybu­chła woj­na został ofi­ce­rem zwia­dow­czym dru­gie­go puł­ku arty­le­rii wcho­dzą­cym w skład 2 Dywi­zji i Pie­cho­ty Legio­nów „Armii Łódź”. Został ran­ny w bitwie pod Potasz­ni­ka­mi, pod­czas star­cia z dywi­zją nie­miec­ką „Kempf” 14 wrze­śnia 1939 r. Był poważ­nie ran­ny. W wyni­ku licz­nych obra­żeń stra­cił m.in. nos i pra­wy kciuk.

Po woj­nie posta­no­wił zostać pro­ku­ra­to­rem i zaan­ga­żo­wał się w pro­ce­sy prze­ciw­ko zbrod­niom hitle­row­skim. Póź­niej pra­co­wał w Pro­ku­ra­tu­rze Okrę­go­wej i Pro­ku­ra­tu­rze Ope­ra­cyj­nej w Krakowie. 

- Nigdy nie pia­sto­wał kie­row­ni­cze­go sta­no­wi­ska, ponie­waż nie chciał zapi­sać się do par­tii. Prze­szko­dą było rów­nież jego szla­chec­kie pocho­dze­nie – mówi Mał­go­rza­ta Piąt­kie­wicz-Szcze­chla, cór­ka pana Zygmunta. 

Kie­dy w 1956 r. roz­po­czął się pro­ces Wła­dy­sła­wa Mazur­kie­wi­cza, któ­re­mu udo­wod­nio­no sześć zabójstw, a Zyg­munt Piąt­kie­wicz stał się jego oskar­ży­cie­lem, jego nazwi­sko poja­wi­ło się na pierw­szych stro­nach gazet. Podob­nie było dzie­sięć lat póź­niej, kie­dy oskar­żał Karo­la Kota, któ­ry zamor­do­wał w Kra­ko­wie dwie oso­by, a dzie­sięć innych usi­ło­wał zabić. 

Pry­wat­nie, Zyg­munt Piąt­kie­wicz był – jak się wów­czas mówi­ło – powa­ża­nym nowo­hu­cia­ni­nem. W 1955 r. zamiesz­kał razem ze swo­ją żoną Zofią na Osie­dlu na Skar­pie, prze­żył tam 38 lat (zmarł w 1992 r.). Do dzi­siaj w Nowej Hucie miesz­ka jego cór­ka. To wła­śnie dzię­ki niej mogli­śmy poznać histo­rię Pana Zyg­mun­ta i nie­zwy­kłe przed­mio­ty z jego rodzin­ne­go archi­wum. Część z nich zapre­zen­tu­je­my już w naj­bliż­szą sobo­tę tj. 22 paź­dzier­ni­ka o godz. 18.00 w prze­strze­ni skle­pu Cepe­lix na Pla­cu Cen­tral­nym w Nowej Hucie. 

To nie będzie opo­wieść o powszech­nie zna­nych zbrod­niach, ale o pro­ku­ra­to­rze, któ­re­go bio­gra­fię nazna­czy­ła woj­na. Jako mło­dy chło­pak Zyg­munt Piąt­kie­wicz malo­wał, foto­gra­fo­wał, pisał poezję i pro­zę, samo­dziel­nie uczył się języ­ków obcych i był zafa­scy­no­wa­ny posta­cią Leonar­da da Vin­ci. Po raz pierw­szy zapre­zen­tu­je­my publicz­nie foto­gra­fie, któ­re wyko­nał w latach 20-tych w rodzin­nym dwo­rze swo­jej ciot­ki, któ­ry nazy­wał się Bogu­dzię­ki (dzi­siej­sza Białoruś). 

W prze­strze­ni wysta­wy zaaran­żo­wa­nej przez Mał­go­rza­tę Szy­dłow­ską, dyrek­tor­kę ds. Domu Uto­pii i kura­tor­kę pro­jek­tu „Arche­olo­gia codzien­no­ści” usły­szy­my rów­nież gra­mo­fon, któ­ry 16-let­ni Zyg­munt dostał od swo­je­go ojca. Uda­ło nam się go uru­cho­mić po ponad pięć­dzie­się­ciu latach. dzię­ki pomo­cy nowo­huc­kie­go foto­gra­fa Jerze­go Karnasiewicza. 

- Ostat­ni raz sły­sza­łam ten gra­mo­fon bli­sko 50 lat temu – mówi Mał­go­rza­ta Piąt­kie­wicz-Szcze­chla, cór­ka pana Zyg­mun­ta. – Mia­łam wte­dy 16 lat. Pamię­tam radość, któ­ra towa­rzy­szy­ła mi, kie­dy ojciec powie­dział, że mogę go uru­cho­mić. W domu byli obo­je rodzi­ce i sąsiad­ka. Atmos­fe­ra była jak na kon­cer­cie. W peł­nym sku­pie­niu wysłu­cha­li­śmy wte­dy wal­ca Johan­na Straus­sa „Nad pięk­nym modrym Duna­jem”. Nie potra­fię nawet opo­wie­dzieć, jak się poczu­łam wczo­raj, kie­dy po tak wie­lu latach usły­sza­łam ten utwór ponow­nie. Na tym samym gra­mo­fo­nie i w tej samej prze­strze­ni… Na ten jeden moment prze­nio­słam się w cza­sie, któ­ry był naszym wspól­nym czasem.

Przyjdź­cie w sobo­tę o godz. 18.00 do Cepe­li­xu i wyrusz­cie z nami w nie­zwy­kłą podróż pt. „Arche­olo­gia codzienności”. 

Przy­po­mi­na­my też, że do 30 paź­dzier­ni­ka może­cie przy­nieść do Domu Uto­pii bli­skie Waszym ser­com przed­mio­ty i opo­wie­dzieć nam zwią­za­ne z nimi histo­rie zwią­za­ne z Nową Hutą, a tak­że nagra­nia VHS i fil­my na taśmach super 8 i 16 mm. Cze­ka­my na Was w każ­dy czwar­tek, w godz. 15.00−18.00 lub po wcze­śniej­szym umó­wie­niu pod adre­sem mailo­wym biuro@domutopii.pl lub tele­fo­nem: 538 500 847). 

Twór­cy mul­ti­me­dial­nych pokazów/wernisaży, któ­ry odbę­dzie się 22 paź­dzier­ni­ka w prze­strze­ni Cepelixu: 

Kon­cep­cja kura­tor­ska i aran­ża­cja wizu­al­na: Mał­go­rza­ta Szydłowska

Roz­mo­wa z Mał­go­rza­tą Piąt­kie­wicz-Szcze­chlą: Mał­go­rza­ta Wach

War­stwa dźwię­ko­wa: Rafał Mazur

Ani­ma­cja: Prze­my­sław Fik

Pro­jekt dofi­nan­so­wa­no ze środ­ków Naro­do­we­go Cen­trum Kul­tu­ry w ramach pro­gra­mu Kul­tu­ra – Inter­wen­cje 2022.

Foto­gra­fie pocho­dzą z archi­wum rodzin­ne­go Mał­go­rza­ty Piątkiewicz-Szczechli.

#newsletter
Bądź na bieżąco