Czerwcowe spotkanie KLUBU LODOŁAMACZA było szalone, nieprzewidywalne, momentami poważne, ale częściej zabawne, jako że prowadził je nowohucianin Adam Grzanka.
Zaczęło się od PIGUŁKI, a konkretnie druhny Pigułki, jak nazywali harcerze Barbarę Biesiadę, higienistkę ze szkoły podstawowej nr 91. To dzięki niej udało się Grzegorzowi Ziemiańskiemu odtworzyć wakacyjne przygody Szczepu Czerwonych Maków. „Archeolog nowohucki” znalazł stare zdjęcia drużyny, która jak mówi pani Basia, „wciąż wyprzedzała inne we współzawodnictwie”. „Pigułka” bardzo chciała poznać tajemnicę sukcesu”Maków” i akurat nadarzyła się okazja… Zdjęcia i historie smaczne jak kolorowe karmelki znajdziecie jak zawsze w stałej rubryce Grzegorza na stronie 24.
Bogusława Drabik opowiadała, że społeczniczką i radną stała się po urodzeniu dziecka, gdy najpierw zaangażowała się w życie przedszkola. A potem zamiast opowiadać o sobie, nowohucka radna zapraszała na organizowane przez siebie imprezy. I w sumie dobrze, bo więcej o Bogusi przecztacie na stronie 9 „Lodołamacza” w tekście Ryszarda Kozika „Diwa Nowohucka nie ma czasu się zestarzeć”. Adam Grzanka komplementował dres „diwy” w związku z zapowiadaną kilkukrotnie Nowohucką Paradą Dresów. Stwierdził, że muszą sobie razem zrobić zdjęcie i słowa dotrzymał.
Huberta Siwaka, znanego jako 70s boy, pytał Grzanka między innymi o 6 ulubionych artefaktów, które ma w domu. Bo musicie wiedzieć, że Hubert nie tylko ubiera się w stylu lat 70. Ale także tak mieszka! Szklana ryba, kręcone fotele z czerwonymi obiciami, haftowane narzuty… Fantastyczne elementy wystroju możecie oglądać na filmikach, które Hubert publikuje na swoim profilu na Instagramie. Na premierze był razem z mamą, ciocią i babcią. Której z pań Hubert zawdzięcza swoją pasję? Dowiecie się ze strony 5 („Już tutaj żyłem” autorstwa Anny Zielińskiej).
Cyfra 6 przewijała się kilkukrotnie, bo było to już 6. Spotkanie KLUBU LODOŁAMACZA.
-Czy podjąłby się pan stworzenia zbioru anegdot z komuny? – zapytywał Adam redaktora „Głosu Nowohuckiego” Jana Franczyka. Redaktor opowiadał jak z 12 na 13 grudnia esbecy weszli do jego domu razem z drzwiami, a mundurowi stali pod oknem, aby nie wyskoczył. Zawieźli go na komendę na Zgody, a zabawne było w tym wszystkim to, że przyjechali we czterech… małym Fiatem. –Jak wyglądało wtedy zaufanie? O pewnych rzeczach nie rozmawiało się z każdym – mówił Jan Franczyk.
„W życiu bałem się tylko raz” czytajcie na stronie 13 wywiad, który przeprowadziły z Janem Franczykiem Anna Górska i Katarzyna Kachel.
-Spływy Dłubnią zdawały mi się mieć taką samą rację bytu jak konferansjer bez jedynki – mówił Adam Grzanka o swojej reakcji na pomysł Pawlika, nawiązując do „połknięcia” przez siebie krążka podczas gry w ukochanego hokeja. „A jednak da się!” – podsumował. Według prowadzącego delta Dłubni jest lepsza niż delta Nilu. Czy dlatego Marcin Pawlik testując po raz pierwszy możliwość spływu Dłubnią założył… kask? Czy mu się przydał? Dowiecie się ze strony 4 bieżącego numeru, a konkretnie z tekstu „Rzeka z sąsiedztwa. Marcin Pawlik przeciera szlak” autorstwa Tomasza Piwowarczyka.
Joanna Rudkowska, obecna dyrektorka Młodzieżowego Domu Kultury im. Andrzeja Bursy miała plan opowiadać o swojej śp. bratanicy Dorocie Rudy-Rudkowskiej, która własnymi rękami budowała tę instytucję, a potem przez 52 lata pracowała na legendę – swoją i MDKu. W tekście „Miała być zawsze” wspominają ją aktorzy Urszula Grabowska, Marcin Kobierski, Mirosław Haniszewski i Karina Seweryn a także pisarka Zośka Papużanka i fotografka Klaudyna Schubert. Rozmowa potoczyła się jednak w innym kierunku. Tym bardziej przeczytajcie porywający tekst wspomnieniowy Anny Brynkus Weber na stronach 18 i 19. Przekonacie się, jak jedna osoba może zmienić życie dziesiątków ludzi, nie tylko z Huty i nawet nie tylko z Krakowa!
„Lwowiankę zakochaną w Hucie” przywitał Adam Grzanka słowami „a ja jestem Hutasem zakochanym we Lwowie”. Maryna Shcherbakova z artystycznej rodziny odwiedzała Nową Hutę z mamą-malarką już w latach 90. To wtedy nauczyła się języka polskiego. Po wybuchu wojny zamieszkała z córką na tym samym osiedlu, które dawniej odwiedzała z babcią. Jak mówi, kuchnia polska jest podobna do lwowskiej (może poza kiszonymi pomidorami, których nie znosi Adam Grzanka). Ma tu wielu przyjaciół, a jej córka chodzi na zajęcia rysunku do NCK, w którym wiszą prace jej ulubionego Beksińskiego. Cały tekst przeczytacie w tekście Anny Górskiej na stronie 15.
Mistrzyni szachowa Europy juniorów Emilia Szopa wzbudziła ogromny entuzjazm Adama Grzanki, który niedawno dowiedział się od własnego syna o istnieniu bicia w przelocie. Organizator Nowohuckiej Parady Dresów dopytywał swoją rozmówczynię o agresję w szachach, a następnie zaprosił na ustawki (Emilia na wszelki wypadek upewniała się czy aby na pewno chodzi o ustawki szachowe). Więcej o Emilii czytajcie na stronie 6 w tekście o „Młodohucianach”. Co ciekawe jej sylwetka sąsiaduje z Szymonem Pawłowskim, który jest mistrzem boksu juniorów i uważa, że „boks to takie szachy”.
Na premierze byli obecni także inni bohaterowie tekstu „Młodohucianie”: fotografujący Marek Kulon, programujący Serhii Balan i wyczynowo jeżdżący na bmx Kuba Habowski.
Z Jolantą Stokłosą, prezeską Hospicjum św. Łazarza Adam Grzanka obawiał się nieco rozmawiać i od razu przeprosił za ewentualne żarty. Zupełnie niepotrzebnie. Przemiła pani Jola mówiła o tym, że hospicjum to nie tylko szpital ale też dom, w którym kończy się rozpoczęte sprawy: pisze poezje, spisuje wspomnienia. To chyba najważniejszy czas w życiu człowieka, w którym bardzo wiele można zrobić! Początkowe kontrowersje z lokalizacją hospicjum w Hucie ustąpiły miejsca życzliwości i wsparciu: pracownicy firm przychodzą do Łazarza, aby pomóc w malowaniu ścian czy pielić w ogródku chwasty. Więcej przeczytacie na stronie 17 w tekście Jolanty Tęczy-Ćwierz „Hospicjum, które wyrosło z serca Nowej Huty”.
Dominika Szloch z Kiki Baru oczekuje potomka (Adamowi nie udało się ustalić płci) więc wkrótce w najbardziej odjechanym miejscu w Nowej Hucie będzie działo się jeszcze więcej. „Kawa i cała reszta” Joanny Urbaniec na stronie 21 opisuje fenomen „mikro domu kultury” z os. Górali 6.
Na koniec spotkania KLUBU LODOŁAMACZA zostały rozlosowane nagrody za poprawne rozwiązanie krzyżówki Lodołamacza (artystyczny koc zaprojektowany przez Joannę Styrylską trzyma na zdjęciu wraz z Gosią Szymczyk-Karnasiewicz także autor krzyżówki Janusz Kaczmarczyk). Były jak zawsze nagrody niespodzianki dla publiczności: bilety do teatru, plakaty z fotografiami Makarewicza i Pentala, torby oraz książki.
Po spotkaniu prowadziliśmy ożywione rozmowy przy cieście i kawie w towarzystwie bohaterów i autorów tekstów. Tym razem pojawiła się także dodatkowa możliwość – zagrania partyjki szachów.
Jeśli byliście i Wam się podobało, to za miesiąc weźcie z sobą znajomych! A jeśli przegapiliście, to następna okazja 3 lipca – na ognisko w ogrodzie Teatru Łaźnia Nowa zaprasza Was redaktor naczelny „Lodołamacza” Bartosz Szydłowski wraz z Nową Hutą Przyszłości, która jest współwydawcą pisma.
Relacja: Anna Zielińska
Fot. Artur Rakowski
———————————–
Bezpłatny Miesięcznik Nowej Huty ukazuje się w nakładzie 20.000 egzemplarzy i jest dostępny w ponad 200 punktach dystrybucji na terenie dzielnicy oraz w placówkach kultury na terenie Miasta Krakowa. Dyżury redakcyjne w Domu Utopii odbywają się w każdą środę w godz. 16:00–18:00. Czekamy na Wasze pomysły, tematy, sugestie i opinie!
Wydawcami są Teatr Łaźnia Nowa oraz Kraków Nowa Huta Przyszłości S.A. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.































Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego

Projekt graficzny „Lodołamacza”: Zbigniew Prokop